Był letni, upalny dzień. Pod firmowym parasolem jednego z browarów siedziało dwóch mężczyzn, popijając złocisty płyn z oszronionych szklanek.
- Słuchaj, Wojtuś, jest sprawa – Rysio pochylił się w stronę partnera i lekko ściszył głos. – pamiętasz tę Danuśkę, którą przedstawiłem ci w zeszłym miesiącu?
– Tę niby twoją wielką miłość? – zainteresował się Wojtuś. – To chyba czwarta w tym roku?
– Szósta. Ale wiesz, pojawił się problem.
– Niech zgadnę – pokiwał głową Wojtuś. – Problem rozwiąże się za dziewięć miesięcy…
– No wiesz, dokładnie tak. Tylko że gdyby się o tym Anulka dowiedziała…
– Anulka? – Wojtuś uniósł brwi w geście zdziwienia.
– Moja narzeczona – błysnął śnieżnobiałymi zębami Rysio. – Tylko widzisz, tamta chce mnie do sądu o alimenty podać.
– No cóż, nosił wilk razy kilka… - sentencjonalnie zauważył Wojtuś.
– Nosił. I ponosi jeszcze długo, jak mi pomożesz.
– Ja? – Wojtuś prawie zakrztusił się złocistym napojem. – Mam się dać wrobić w ojcostwo?
– Nie no, co ty… – Rysio rozejrzał się ukradkiem i mimo, iż siedzieli sami, zaczął szeptać. – Jutro mam badanie spermy by ustalić ojcostwo. Chodzi o to, byś podwiózł mnie pod budynek, wszedł przede mną, skorzystał z toalety i zrobił to do tego pojemniczka. A potem ja wejdę na badanie i podmienię zawartość.
– Oszalałeś, prawda? – Wojtuś spoglądał z niedowierzaniem na kolegę.
– Dwa tysiące – Spokojnie rzekł Rysio.
– Trzy – po namyśle odrzekł Wojtuś. – I moja Hanka nic się o tym nie dowie.
– Obiecuję – powiedział Rysio. Nigdy nie mógł zrozumieć, jak ten Wojtuś może tylko z jedną żyć. Fakt, Hanka była cicha, spokojna, prała, prasowała i gotowała i wpatrzona była w męża jak w obrazek. Dosłownie cicha, skromna anielica. Ale i tak nie mógł zrozumieć, że jedynym skokiem w bok, na jaki pozwalał sobie Wojtuś był skok na piwo.
* * *
– Proszę wstać, sąd ogłosi wyrok.
Wstali. Rysio, ze złośliwym uśmieszkiem, Danusia, spoglądająca z nienawiścią na oskarżonego i Wojtuś, który nie mógł się oprzeć i przyszedł na rozprawę.
– Sąd w całości oddala pozew o alimenty. Badanie wykazało bowiem, iż oskarżony nie może być ojcem dziecka, gdyż jest całkowicie bezpłodny.
– O k… – pomyślała zrozpaczona Danuśka.
– O k… – pomyślał oszołomiony Rysio.
Tylko Wojtuś nic nie pomyślał. Pobladł, próbując złapać oddech, a przed oczami miał słodką, wiecznie uśmiechniętą twarz żony.
Po chwili twarz rozmazała się, zastąpiona przez niewinne twarzyczki jego (???) dwójki dzieci.
-------
DO 19 stycznia można głosować w II etapie
konkursu na Blog Roku 2011. Aby zagłosować na mój blog, proszę o SMS o
treści I00014 na numer 7122 (koszt 1,23 zł). Dziękuję wszystkim za
poparcie!